4. gru, 2018

Zmiana

Nie potrafisz grać drugich skrzypiec?

-Może nie chcę, zawsze nimi byłam.

 

Kilka miesięcy temu nastąpił pewnego rodzaju przełom. Na wielu płaszczyznach, wielu przestrzeniach, wnętrzach. Dosłownie i w przenośni. Kierując się owym zapałem jaki mi towarzyszył od samego początku naszej relacji a skończywszy na stwierdzeniu Sherlocka,, Obie jesteście niemożliwe i zazdrosne o siebie A Ty ostatnio szczególnie, czemu?”

Ale od początku.

Zachwycona obrazem wsi, gospodynią domu oraz naszymi marzeniami zaczęłam przekładać dobro własne ponad dobro moich najbliższych. Dom, otoczenie wpłynęły niczym gorąca lawina, serdeczność, gościnność a nawet pewnego rodzaju przyzwolenie spowodowało że zagalopowalam się nadto, pozwalając sobie myśleć że jest to też mój kawałek nieba. Ale sprawy potoczyły się dalej, a tym kawałkiem nieba nie był ani ten dom, ani ogród tylko On. Rok podczas którego wielokrotnie zrywałam się z pracy na tyle ile to możliwe wcześniej, by jak najszybciej znaleźć się TAM. Spóźnianie, bo po ciężkiej pracy w tym anielsko-sielskim ogrodzie i przy pszczołach, noc była za krótka sen za szybki. Pozostawanie syna pod opieką babci, bo nie poczuł tego miejsca, bo nie było tam nikogo w jego wieku. Zwyczajnie wolał zostać w mieście, grać na laptopie, czy spędzać czas z kolegami na basenie. Moment rozmowy z mamą Sherlocka, bardzo rozsądnej, spokojnej, wyważonej. Moich planach odejścia na emeryturę, przeprowadzki, pomysł właścicielki na zaadoptowanie pomieszczeń, pokoi dla nas. W ciągu jednej doby zmieniło się wszytko. Ta rozmowa była nam potrzebna. Jej i mi pokazała z iloma wątpliwościami, z czym przyjdzie się nam mierzyć pod jednym dachem. Domu, który nie jest Sherlocka, nie wiadomo czy w ogóle będzie i moimi pytaniami a co jeśli on odejdzie na zawsze, przede mną, przed Panią. Trudne są to pytania, ale trzeba umieć je sobie postawić, warto je głośno wypowiedzieć, rozwiać wątpliwości. Byłam skłonna rzucić pracę, sprzedać dom zabezpieczając syna, a ja? Co byłoby ze mną w tej sytuacji? Dokąd miałabym pójść? Nie jestem dwudziestolatką, udar zawsze może powrócić i zabrać to czego wcześniej nie pozwoliłam mu ukraść.

Niechcący dostaliśmy “wilczy bilet “do mieszkania w jednej ze starszych części miasta.Rodzinnego mieszkania Sherlocka w starej poniemieckiej kamienicy. Do miejsca z którego wyszedł jako młody człowiek, który już spodziewał się pierwszego dziecka.

I choć w tamtym momencie nie wiedziałam co to będzie oznaczać, jednego byłam pewna zweryfikować trzeba wszytko. A miłość, moja chyba jednak trochę ślepa, zaborcza odstraszyła też i jego….z pewnością miał rację uprzedzając i studząc mój zapał i nie tylko. Teraz On ma to czego chciał Sherlock. Własnych 4 kątów, w które nikt mu nie wścibia nosa, nie zarządza jego czasem, kiedy w spokoju może sobie pozwolić na ucieczkę od wszytkiego. Tak, to prawda że wszyscy jej czasem potrzebujemy. Ja również. Jedyna różnica jaka jest między nami to kwestia tego ile jesteśmy w stanie dać tej drugiej osobie. Tam też jestem tylko gościem. Zastanawiam się dlaczego mężczyzna którego zdążyliście poznać choć trochę, facet który podpisał się że trzeba walczyć, dbać, nie dopuszczać do osłabienia ognia w związku tak mi utarł nosa. Nie wiem. Powoli zaczynam dochodzić do wniosku że chyba jednak o. Szustak się mylił że bycie zołzą nie jest takie dobre. Faceci to zdobywcy, a ten Pan jest szczególnym tego przykładem. Nie złym tego słowa znaczeniu. Tak jak jego mama lubi wolność, niezależność. Tak jak i ja nie lubi kiedy coś mu się każe. A mimo to, to mnie się serce kraje że wciąż jesteśmy, będziemy związkiem na odległość. Nie mogę zostawiać pracy, nie mogę zostawiać syna który mnie potrzebuje. On poza swoimi zobowiązaniami mógłby zrobić wszystko. A jednak 20lat bardzo trudnych i traumatycznych wydarzeń odcisnela swoje piętno zarówno na jego ciele, umyśle i w sercu. Powiedziałby ktoś z boku, tłumaczysz go żeby sobie ulżyć. Założyć jego buty to jak przywieść ciężki kamień do szyi i nie moc się wyprostować a co dopiero ruszyć do przodu. Wierzę w szczerość jego uczuć. Wierzę w nadzieję o której mówi. Wierzę że kiedyś będziemy mogli wstawać codziennie rano razem. Wierzę bo wiara czyni cuda. Chcę żebyś wiedział Sherlocku, u mnie nic się nie zmieniło. Zabolało, a nie umiem tak jak ty używać tej twojej rosyjskiej dyplomacji.

Kocham Cię.

Mała