6. lis, 2018

O autonomii słów kilka 06.07.2017

To bylo 10 bardzo intensywnych dni. Mega duzo emocji i bardzo duzo pracy.  Łącznie z ratowaniem szczątków pasieki, ktorej właściciel zmarł dwa lata temu i biedne dziewczyny zostaly pozostawione same sobie.  Ale dzis nie o tym.

Dzis o autonomii w związku. Coś, co u wielu par budzi kontrowersje i o czym niewiele osób w stałych związkach w ogóle chce rozmawiać. Moze dlatego ze boją się trudnej rozmowy o własnych potrzebach, ktore z roznych powodów zostały stlumione, z wlasnej nie przymuszonej woli lub wlasnie przez drugą stronę, osobę którą pokochalismy i nie umiemy jej powiedzieć ze przez  narzucające sie zachowania i ciągłe wyrzuty odpuscilismy siebie.  Dla...dla spokoju. 

Czym jest autonomia? Zeby sie nie rozwodzić to wystarczy w zupełności powiedzieć tak. Do autonomii ma prawo kazdy czlowiek. Autonomia to prawo do stanowienia o sobie, decydowania, niezależność.  Indywidualność jest naturalną cechą kazdego z nas. Kiedy poznalam swojego męża zupelnie naturalne bylo dla mnie to, ze ma on swoje pasje. Nigdy nie rywalizowalam z nimi. Wiedząc jak jak bardzo są dla niego wazne. Taki jego świat, bardzo męski.  Kochal motocykle. Zbudował dwa. Większą radość sprawiało mu spędzanie godzin w garażu, w smarach, tam tez spotykal sie z kumplami popijając piwo...czasem calymi nocami. Pokazał mi ten świat, zaprosił i zaszczepil we mnie radość jaką daje jazda motocyklem. 
Jesli więc twoim hobby jest polowanie nocą, opowiedz o tym swojej partnerce. Jesli lubisz sporty ekstremalne, a ona niekoniecznie opowiedz jej co wtedy czujesz. Czym jest dla ciebie odczuwanie adrenaliny. Zabierz ją ze sobą, stan na szczycie gory i pokaż, daj jej  poczuć. 
I to uwazam za zdrowe w kazdej relacji czy to formalnej, czy nie....wazne by mówić o tym co sie kocha i pamiętać o sprawie najwazniejszej. 
Jestes juz dojrzalym mężczyzną, kobietą i jestescie razem. To na pierwszym miejscu nie jest juz pasja, tylko Ty. Robisz to co robiles dotychczas, ale Ona jest najwazniejsza.
Nie mówię o spotkaniu kumpli przy piwie w pubie, bo facet tez czasem potrzebuje wyjsc poza to co go otacza, spotkac sie z kolegami i bez myślenia o pracy, stresach i obowiązkach dnia codziennego po prostu wyluzowac. Oczywiście nie codziennie, ale raz na jakis czas. 
Autonomia w duzej mierze ma spory zwiazek z zaangażowaniem w związek. Wazne jest by miec świadomość granicy zdrowego rozsadku. 
Jesli ona jeździ co drugi weekend na wartszaty malarskie, a on co chwile na zloty...cóż to kwestia porozumienia. Oczywiście są pary, ktorym to odpowiada i ja to rozumiem. 
Ale czy nie byloby o wiele przyjemniej znaleźć rowniez wspólna pasję, lub spróbować podzielić sie nią z parterem by moc przeżywać te emocje , by wspólnie czerpać radość.  
Wlasnie dlatego by tej naszej drugiej połowie nie sprawiać mimo wszytko przykrości.  Dlatego jestem zdania ze najlepiej rokuje związek, w którym są podobne zainteresowania, poziom zrozumienia dla obu stron jest zupelnie inny. Nikt nikogo do niczego nie zmusza, dając wlasnie poczucia autonomii i szczęścia.  Mam kobietę, ktora rozumie jak bardzo chcę łowić te dorsze raz w roku w Norwegii :) , a latem razem sobie popływamy po jeziorze. 
Mam mężczyznę, ktory rozumie jak bardzo kocham koncerty jazzowe, a my pojdziemy razem gdzies potańczyć jego salse;)
Rozmowy zawsze są ważne. 
 O jednym trzeba jednak pamiętać. Okazja czyni zlodzieja. Intensywność spotkań towarzyskich czy to w meskim czy zenskim gronie , chcę do kumpli, chcę z koleżankami pójść na disco...hmmm a dlaczego nie razem? 
Wtedy pojawia sie dosc wazne pytanie. Czy wiem jakie moje dzialania sa nakierowane na rozwój relacji , a którym nie przyświeca dobra intencja,a moze przywlaszczenie zwlaszcza kosztem partnera, lub zbyt male zaangażowanie.
Czy moglabym przywlaszczyc sobie Sherlocka? To zależy czy chce  zakończyć to co między nami sie wciąż buduje i rozwija.  Jesli tak, to jest to najszybsza droga. Jednoczesnie sam Sherlock chciał zaznaczyc swoje terytorium, pojawiajac sie nagle kiedy bylam na pozegnalnej imprezie mojego szefa.. ;). I to bylo urocze, ale jednoczesnie wszyscy w pracy już wiedzą ze mam faceta. 

A to oznacza ze jest świadomy swoich decyzji i odpowiedzialny za to co robi. 
Wczoraj Sherlock wypłynął w morze. Razem z kolegą na pieknym jachcie. Bardzo za nim tęsknię, nie mogę sie doczekac kiedy wróci i zobaczymy się w poniedziałek;)
I jak to z nim bywa .... zeszlo dwoch wilków morskich na ląd i telefon ucichl.. 
Powiecie, podejrzane. Czemu go wyłączył. Obawiał sie ze usłyszysz muzykę w pubie? 
Hmmmm.... a co by to zmieniło. Nie podoba mi sie to i od dawna o tym glosno mowie. Ale uczymy sie i moze Sherlock tez się w koncu nauczy ze nie jest to dla mnie przyjemne ;)
Kilka dni temu pojechał na zlot i wolał wrócić do mnie. Ja jestem o niego spokojna. Dzis od rana spływały zdjęcia i smsy. Teraz chłopaki pewnie lekko relaksują w porcie, jutro powrót. Gdybyście uslyszeli ile podniecenia było w tym pociągającym głosie kiedy wczoraj wieczorem zobaczyli swój jacht. 
A zatem autonomia ma sens jesli dwie osoby są tak samo zaangażowane i świadome wzajemnych potrzeb względem siebie i swoich wlasnych oraz z tego jaką wartosc zwiazek i zaangazowanie w niego ma ona dla nas. A jej zasoby są  podstawą, dzieki ktorym o wiele latwiej mierzyć sie z trudnosciami.  
W innym przypadku zaczynają sie problemy z oddychaniem w związku. 
Mam nadzieję ze przed naszym urlopem zdąży Wam opowiedzieć o swoich przeżyciach:)
Ja tez zmykam na spotkanie z Morfeuszem. O niego Sherlock zazdrosny byc nie musi;)