6. lis, 2018

W międzyczasie 04.07.2017

Jaga mnie ubiegła ale to właśnie dzięki temu jest sporo wpisów bo natychmiast po rozmowie lub informacji ląduje wpis na JM.
Do rzeczy.
Łagów wprawdzie to nie nasza Mekka motocyklowa, ale staramy się przynajmniej raz w roku wybrać się z braćmi na jednodniowy wypad, żeby trochę powspominać wychylić parę głębszych za tych co odeszli na wieczną wachtę lub do krainy wiecznych łowów. Tato dał się namówić na zakup dwóch kółek Moto Guzzi Multistrada dwa lata przed wypadkiem i szykowaliśmy się na wyprawę w okolice Bieszczad i w stronę Lwowa niestety nie wyszło. To również pokazuje, że nie należy zbyt długo czekać na spełnianie swoich marzeń. Czas jest nie ubłagany a życie nieprzewidywalne więc warto zrobić coś dla siebie i innych.

ps. kilka słów ode mnie :)
Agnieszko, owszem przystojniak, nie powiem, niczego nie brakuje Sherlockowi :) Mogę Ci jeszcze powiedzieć, że barwa jego głosu i zapach hmmmm ....zawsze mi miękną kolana :) :) :) i jest Mój.
Nieznajomy, jeździłam na zloty, nawet długo. Wiem do czego nawiązałeś. Masz rację zawsze w takich miejscach znajdzie trochę pseudofacetów, typu macho co to nie ja i doskonale znam te obrazki śliniących się facetów z pianą na utach od piwska czy rozgneliżowanych panienek.
Jednak Sherlock pisze zupełnie o czymś innym.
Raz w roku Braciszkowie lecą sobie po prostu pogadać i niecieszyć swoim towarzystwem. Pooglądać nowe maszyny, pobyć ze sobą.
Nie, nie jadę. Mój młody wyjeżdza na weekend, Shrerlock również. Zamierzam skorzystac z okazji i jadę nad jezioro :)
Jaga