6. lis, 2018

Moja Porażka mnie nie złamie, 22.06.2017

Nikt nie lubi porażki, zwłaszcza kiedy wszyscy na Ciebie patrzą na Ciebie ludzie z twojego  otoczenia. Zdaję sobie sprawę, ze moja własna jest jeszcze obciążona bo noszę nazwisko, które w pewnym sensie zobowiazuje. Któregoś dnia jedna z moich kolezanek powiedziala, ze chocby z tego względu nie powinnam się zbytnio przejmować, bo w szkole wiedzą skąd i kim jestem i nawet gdyby noga mi sie powineła z pewnością znalazłby się  ktos mógłby mi pomóc. Na szczęście ja nigdy nie pozwolilam sobie na wykorzystywanie nazwiska, które noszę z dumą. Tatko, ty o tym wiesz najlepiej.
W pracy tez jest kilka osób, ktore będą sie śmiały i zacieraly ręce za moimi plecami,  bo mi sie nie udało. To ta, corka byłego szefa, nie dała rady. 
 I jest garstka,  zaledwie kilkoro tych mi bliskich osób, które szczerze życzyły mi powodzenia. No nie dalam rady niestety.I to jest fakt.  I choćby z tego powodu jest mi wstyd, bo zawiodlam.  Przede wszystkim siebie, mojego syna i Sherlocka, ktorzy tak bardzo mi kibicowali. Przez moment czułam sie jak baran, ktory kompletnie nic nie potrafi. Ale przytulaniec syna i rozmowa z Sherlockiem uspokoily mnie. Patrząc na wynik najpierw ogarnął mnie lęk przed tym co dalej. Poczułam zażenowanie, złość, wstyd i żal.  Nawet się poryczalam. Krótko, bo płacz niczego nie zmieni. Zycie toczy się dalej. A ja mam rok zeby podejść i spróbować jeszcze raz.  Czy przegrałam? Jestem zla tylko na siebie. Czy powinnam? Nie. To nie były lekkie dwa lata. Na szczęście szkoła ukończona, egzamin teoretyczny zdany. Pozostaje chwilę odpocząć i zebrać się do pracy, by za rok nie zawieść siebie i moich najbliższych i zdać ten cholerny egzamin praktyczny. Niewiele zabrakło, zaledwie 3%.  Co zrobię? Z pewnością sprawdzę, gdzie popełniłam błąd, dla własnego komfortu i tak zwanej higieny ☺ 
Wybiorę się do Jaworzna i przeanalizuje moje zadanie. A wtedy juz zupelnie spokojnie będę wiedziała co dalej. 
Jak sie z tym czuję.  Z moją porażką? Z pewnością nie jestem dzis szczęśliwa i nie tryskam radością. Ale moj optymizm mnie nie opuszcza. Nie dzis, to jutro.  Sherlock mowi, ze to tylko egzamin. Jest jak loteria, a próg 75% jest dość wymagający. Czy to ma wpływ na moje życie zawodowe. I tak i nie. Z jednej strony miałam możliwość uzyskania awansu, z drugiej nic tracę i nie będę miała z tego powodu żadnych przykrych konsekwencji.  Czas. Inaczej to planowałam, wyszło tak jak wyszło. Nie ma strachu, opinie innych właściwie są bez znaczenia. A ja nie mam zamiaru tego rozstrząsać. Godzina "żałoby " i pieszczenia się minęła. Mam przy sobie tych, których kocham. I oni mnie nie osądzili. 
Teraz? 
Teraz są wakacje. Ani myślę się tym teraz martwić. Teraz chcialabym móc wtulic się  Sherlocka, na szczęście to juz jutro. Jak dobrze, że Jesteś.  Moja porażka nauczyla mnie ze  mam iść dalej, zacząć inaczej od nowa, miec wiecej cierpliwości bo mam dość siły by iść do przodu choćby małymi kroczkami az osiągnę swoj osobisty cel, który dla mnie bedzie sukcesem.