6. lis, 2018

Ze wschodu na Zachód;)

Nieprzewidywalny jak zawsze pojawił sie koło północy, z kwiatami w skrzyni, truskawkami i obolalymi plecami. Sherlocku wciąż mnie zaskakujesz 😊
Dzisiaj znowu pasieka. A u mnie w mlim ogrodzie stanie ul. Juz dziewczynom szykuję małą niespodziankę....wysiane, posadzone i podlane. Nic tylko rosnąć i cieszyć oko. 

 Kocham ziemię, nie umiem pracować w rękawiczkach i choć wchodzi pod paznokcie, zostawia swoje ciemne slady na dloniach to skora pachnie a ja lubię ją czuć.  Dawno temu przeczytałam artykuł w ktorym było napisane, ze ludzie którzy pracują, "grzebią" sie w ziemi są o wiele bardziej szczęśliwi. Dlaczego? Poniewaz znajdują się w niej bakterie, jeśli więc ją wzruszasz , kopiesz , klęczysz i wdychasz to powoduje wytwarzanie się endorfin. A czym są endorfiny? To dzięki nim czujemy się szczęśliwi. Sąsiadka z boku zapytala mnie po co likwiduje trawnik, i ze chyba byloby lepiej gdyby pozostał.  Najmniej jest przy nim pracy.  To prawda, ale tak bardzo chciałabym żeby moj ogród przypominał ogród z kwiatów jak na łąkach. Delikatny, kolorowy pielęgnowany ale nie miejski. Marzę o trawie z ktorej wczesną wiosną wschodzą krokusy, a latem kwitnie koniczyna, bujną lawendą, z mniszkiem który przywiózł mi Sherlock, z pachnącym groszkiem, mietą, ziołami a wczesną wiosną z krokusami wschodzacymi z trawy. Miec dla siebie krzaczek maliny, porzeczki i wisnię. 
Kiedy Sherlock zadzwonił z drogi wiedziałam ze wiezie nowe matki. Nie było go kilka dni, było juz po północy, pszczoły musiały zostać same, jutro do pracy. Mimo zmęczenia i ciężkiego dnia chciał przyjechać. Usnelismy przed trzecią nad ranem. 8 marca dostalam od niego symboliczną różę. Ale kwiaty, które mi przywiózł nocą, które wydarł z ziemi po drodze znaczą dla mnie o wiele wiecej. Zalalismy skrzynie wodą by  rano po śniadaniu zabrać się do ich wsadzania. Moze sie przyjmą. Facelia potrzebuje około 50 dni by zakwitnąć, sąsiadka  patrzyła  na mnie dziwnie gdy robiłam  rowki pod wysiew. A ja mam w nosie czy to się komus podoba czy nie. Ciemna od wody rano i wieczorem ziemia, którą  podlewam i czekam. Wzejdzie i zakwitnie. To jest dobry początek. Tych kilka dni urlopu i tej pracy dobrze mi robi. Wopna przez chwilę od systemu, od biurokracji.  Choć umęczona fizycznie, to szczesliwa. 
Ptaki na niebie nie pytają o zgodę by latać, do tego zostały stworzone. Jadąc samochodem bocznymi drogami przez wsie nie patrzę na ludzi, budynki. Mimo upału nie wlaczam klimatyzacji, otwieram okno i połykam powietrze niesione z pól. Słońce jeszcze wysoko grzeje ziemię i jej plony. Na polach zaczyna się złocic za chwilę ruszą żniwa. Zloty rzepak pozostał  wspomnieniem. Oczy chloną więc czerwień maków, niebieską głębię  blawatkow, a stopa w moim staruszku zwalnia gaz w starając się utrwalic ten obraz. To jest moment się nią nacieszyć.  Choć gdyby spadł deszcz, zagrzmiało, ten smak i zapach wzmocnilby wszytkie kolory a ziemia zapachnialaby tak jak lubię. 
Dzis na pasiece podalismy matki, grzeczne dzis były dziewczyny. Przez chwilę się wystraszylam kiedy przenosilam ramkę pełną pszczół a te wchodziły mi na dłoń. Ale były spokojne. Skończyliśmy po 21. Pojechaliśmy do Sherlocka. Twoj ogrod rzeczywiście przypomiba stary angielski ogród 😊 
Przyjemnie było  wspólnie zrobić kolację, wypić gorącą herbatę, nie wiele mówić. Padlismy wtuleni oglądając " Wichry namiętności". Ale nadszedł  czas powrotu do rzeczywistości. On do pracy a ja do domu.  Przypomnialam sobie e egzaminach. Jeszcze kilkadziesiąt godzin i poznam wyniki. Mając nadzieję na pozytywną ocenę. Zobaczymy. Sherlock zdał celujaco.  Jest perfekcjonista i ma doświadczenie niczego innego sie po nim nie spodziewalam
 Obojje jesteśmy trochę zmeczeni. Obojgu potrzebnych jest kilka dni bez telefonu, bez pracy z dala od świata.  
W Grochowicach zaczyna się Stachuriada, w kinie grają juz Króla Artura i moze popada w weekend. W niedzielę znowu wyjeżdżasz do Pszczelej na egzaminy praktyczne. Trzeba jeszcze zrobić wezy i ramki... jest jeszcze tyle pracy a czasu wciąż brak. Nie żałuję urlopu w domu z łopatą, potem splywajacym po cieke z gorąca. Nie żałuję ani jednej chwili z pszczołami. Nie żałuję ani jednej minuty kiedy mogę sie zatroszczyć o Sherlocka. Sherlocku dobrze, postaram się zmienić nawyki. Tak, parzona kawa smakuje mi od lat, ale obiecuję to zmienić;)

Dziękuję Ci.