6. lis, 2018

Jaskinia, czerwiec 2017

Wciaz sie zastanawiam dokąd poprowadzi mnie moja droga. Jednak codziennie ide do przodu, czasem przystaję zastanawiając się czy może jednak w lewo, a może w prawo. Za kazdym razem mając możliwość dokonania wyboru. Tylko jednego jestem pewna, na końcu tej drogi wyświetli mi sie film, odnoszę wrażenie ze będzie niemy. Bilans calego życia. Biało-czarny, może pełnometrażowy.  Dźwięki nie będą potrzebne, przypomnę sobie każdy moment. Spojrzę raz jeszcze za siebie z zupełnie innej perpektywy.  Dziwi mnie więc gdy ludzie mówią do siebie " zyj i korzystaj z życia śmierć i tak Cię dopadnie " i zwykle nie myślimy o tym jak ważne może byc to przesłanie. W życiu wciąż coś się zmienia. W pewnym momencie zdaję sobie sprawę z pojawiających się możliwości ale także ograniczeń. Wybór, między dobrem a złem. Między rodziną a światem. I brak szansy odwrotu. 

Sherlock doświadcza życia niezwykle boleśnie.Odtrącony, porzucony, zbruzgany, pozbawiony prawa. Zaledwie wystarcza mu sił do walki. Nieczynię zniego człowieka słabego. Wręcz przeciwnie. Jest silny, zdecydowany. Ale pod tą skorupą manifestacji własnego Ja - czasem bardzo szorstkiego,kryje się wrazliwy człowiek. I toczy codziennie walkę. Walkę ze złem, które chce powalić go na kolana. Nie równa jest ta walka. Nie ma w niej sprawiedliwości, nie ma godności, ani honoru. 
Sherlock nie musi ukrywać przede mną swoich demonów, pytając czy wiem w co się angażuje. Dla niego życie jest świętością pomimo tych doświadczeń.  Ostatnie lata mógł wykorzystać aby zdobyć nowe umiejętności, dzięki nim uratuje komus życie, poświęcać sie pracy pszczelarza po stracie, dawać radość maluczkim i wsparcie innym . podejmując próby realizacji marzeń.  Podjął się misji, którą nazwał pewnego rodzaju wybawieniem dla jego duszy. Sądzi ze moze przepracowac krzywdy wyrządzone innym z poprzednich wcielen. Wciąż rozważa hipnozę regresywną. 
I często ucieka do jaskini. Przeżywajac katharsis.  Wyłącza mnie ze z tego świata emocji i walki ze swoimi demonami. Musi. A mi nie pozostaje nic innego jak zaakceptować ten fakt. Czy potrafię? Myślę ze wciąż się tego uczę.Ponieważ on inaczej nie potrafi. ponieważ czasem moja silna reakcja na pewne zachowania wzbudzają w nim również bunt. Bunt przed kontrolą, próbą egzekwowania wiecej. Mylnie odbiera te przekazy. Może kiedyś wyczuje różnicę. 
W zwiazkach damsko-męskich takie zejście partnera do jaskini bardzo czesto budzi w kobiecie poczucie strachu. Nagle zaczynasz myśleć co takiego zrobiłam źle, ze on przestaje nagle z nia na dzień, z godziny na godzinę mnie zauważać. Przestaję dla niego istnieć.  Otóż moja droga kobieto. Choć jest to trudny czas dla ciebie spróbuj to zrozumieć, nawet jesli przychodzi ci to z trudem. On tak ma. I albo sie z tym pogodzisz albo będziesz płakać. Mozesz sie czuć zagrożona, bo facet w jaskini to rzecz święta. Nie wyjdzie z niej dopóki sam nie uzna ze nadszedł ten moment. Jesli jeszcze jest to zwiazek na odległość, tym bardziej bedziesz to przeżywać. Próby jakiekolwiek interwencji w postaci choćby nawiazania kontaktu, wiadomości mogą skończyć sie wylaczeniem telefonu.  Wiem, bo sama tego doświadczam. I zastanawiam się nawet czy Sherlock w ogóle wie co moge wtedy czuć. Czy jest tego świadomy. Mam nadzieje,że tak. Wtedy z pewnoscią nam obojgu łatwiej to przejść.  Bardzo zle sie wtedy czulam. Jedyne co przychodziło mi do głowy, to natretne myśli, co ja mu zrobiłam? Dlaczego tak mnie traktuje? Jakbym oberwala w policzek choć nie zasłużyłam. On będzie robił wszystko co do tej pory robił, ale bez Ciebie. Dobra rada? Przeczekaj. Inie mówię w tej chwili o kilku godzinach. Tylko nawet o kilku dobach. Nie będzie to proste, nie bedzie przyjemne. Mógłby ktoś zapytać czy trzeba się na to godzić. I po co nam taki mężczyzna, skoro nagle ja przestaję byc najwazniejsza. Otoz to nie tak. Tu wbrew pozorom nie chodzi o Ciebie, chyba ze faktycznie w waszym związku zrodziły się problemy. Albo właśnie o Ciebie też. 
Zwykle przychodzi taki moment, w którym mężczyzna zwyczajnie potrzebuje pobyć sam. Sam ze sobą, nadal bedziesz dla niego ważna. Ale w tym czasie on wyłączy myślenie o Tobie. Nie win siebie, ani jego. Zajmij się sobą w tym czasie i nie szukaj przyczyn takiego zachowania. Sherlock często powtarza ze jestem labilna emocjonalnie, on sam nie jest w tym względzie lepszy ode mnie. Jednego dnia jest czuły, wrażliwy obecny w kazdy możliwy sposob. A następnego juz go nie ma. Jego jaskinia to otchłań, która wydaje się nie mieć dna w zupełie skrajnym wypadku. Zwazywszy na to co przechodzi w swoim życiu  staram się nie analizować tego pod kątem swojej osoby. Taki jest. Jak juz wejdzie do czeluści nie jestem w stanie zrobic. 
Czy godzę się na to? 
A co mogę zrobić? Stawiać warunki? A mam takie prawo? Sama mam je sobie ustanowić? Świadomość jego problemów podpowiada "zostaw ", "nie ruszaj ". Kocham Sherlocka choć w takich momentach jest mi również bardzo przykro. Doskonale rozumiem wyznania kobiet które słyszę w takich momentach " tyle od siebie mu daję a on mnie ignoruje". Ale to nieprawda. Nie wolno tak myśleć. Mozesz się poczuć tak jakbyś straciła poczucie bezpieczeństwa, poczuć się lekcewazona, a nawet opuszczona i zupełnie bezsilna. Nie daj się zwariować. Zwykle nie Ty jesteś powodem tego stanu rzeczy. Ty zajmij się tym co lubisz, nie myśl o nim. Wróci. Dla niego to zupelnie naturalne, moze nawet cię uprzedzi, a moze nie. Czy warto więc angażować się w relacje z takimi mężczyznami?
Jesli zadajesz sobie takie pytanie, to oznacza, że zaczynasz kalkulację. Analizujesz co moge dla siebie z tej relacji, z tego związku wziąć dla siebie. Dla wlasnego komfortu, dla poczucia bezpieczeństwa, bo przecież to ja jestem najwazniejsza. 
No cóż, rzeczywiście wtedy bedzie dla Ciebie lepiej jesli szczerze o tym pogadacie. Powiesz mu, ze nie potrafisz i nie chcesz pogodzić sie z takimi zachowaniami i bedzie lepiej zdążyć rozstać się w zgodzie. Dlaczego? Ponieważ wasz związek nie przetrwa proby czasu. D;aczego, bo tak naprawdę myślisz tylko o sobie. A w prawdziwym byciu razem, nie ma Ja. Jest My. 
Trudny życiowo mężczyzna, zdający sobie sprawę z własnych bolesnych doświadczeń z kobietami ma ogromne poczucie krzywdy. Nie chce i nie będzie chciał formalnego związku.  Ze strachu, lęku. Powodów z pewnością może być więcej.Czasem wystarczy jeden. Sherlock często jest gosciem jaskini. Średnio raz/dwa razy w miesiącu. Jesli oczekujesz, ze dzieki tobie sie to zmieni i nagle poza Tobą swiata nie bedzie widział, to gratuluję. Prawdę mówiąc nie do konca jestem o tym przekonana. Ale nie wykluczam takiej możliwości.Taki związek wymaga wiele uważności, ciężkiej pracy, a i tak czasem moze sie to nie udać.  Albo jedna ze stron sie podda, albo druga znowu zacznie analizować swoje osobiste problemy i z poczucia odpowiedzialności bedzie wbrew twojej woli będzie  próbowała Cię przed nimi uchronić i po prostu odejdzie. Nie do jaskini, ale od tego ze moze Cię zbyt obarczyc, wiec od Ciebie. Nawet jesli tego w glebi serca nie chce.  
Reasumując. Jaskinia Sherlocka jest często przez niego odwiedzana. Nie walczę ani nie próbuje tego zmieniać. Ale czasem i mnie poniesie. Czy przestanie ją odwiedzać? Z pewnością nie teraz. Ale to jest jego temat do przepracowania. Nie mam żadnego prawa zmieniać tego w nim sama. Ja chcę i jestem dla niego oparciem. Dlaczego mnie więc zostawia bez słowa? Bo tego potrzebuje, bo problemy o sobie przypomniały. Bo po kilku tygodniach nastąpił moment, w ktorym on znowu zaczął analizować swoje osobiste dramaty. Któregoś dnia wracając samochodem do domu, po tym jak podzielił się ze mną tym o czym z nikim innym rozmawiać nie będzie, napisałam do niego wiadomość, ze poradzimy sobie z tym razem. Ale prawdą jest tez to co odpowiedzial. Najpierw on musi sie z tym uporać sam. Wierzę Sherlockowi. Ufam mu i bezgranixznie oddałam mu swoje serce....