6. lis, 2018

I ktos mógłby powiedzieć, ze nie ma Raju na ziemi...a tu Niebo i my w nim

Dostałam propozycję spedzęnia weekendu w dużym mieście. Powiem tak. Nikt by mnie do tego nie przekonał ani nie przekona. Ja wolny czas spędzam z Sherlockiem i ani myślę to zmieniać. 
Sobota upłynęła w zadumie i ciszy po obu naszych stronach. Sherlock delikatnie dał mi do zrozumienia, ze znowu potrzebuje pobyć sam ze sobą. I on mi mówi o huśtawkach. Nie lubię tych jego zjazdów, moze dlatego, że sama je miewam. Jest dla mnie tak ważny, że zwykle martwię się o niego w takich chwilach. Wieczór nie należał do przyjemnych i trudno było się skupić na nauce. Przetrwać noc. Postanowiłam pójść spać z kurami. Jutro będzie lepiej. Z pewnością będzie lepiej. 
Do południa w niedzielę wychodziłam z siebie. W końcu sie odezwał. Słoneczny, ciepły i wietrzny dzień. Rozpoczęło się pierwsze w tym roku miodobranie. Super, on tam między pszczołami, ja tu nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Młody do ojca i znowu sama. Chyba czasem mam dość przebywania sam na sam ze sobą. To jednak prawda, ze człowiek bez człowieka nie zyje w pełni. Raczej nie mogłabym być pustelnikiem. Umarlabym z tesknoty za drugim czlowiekiem. Zdecydowanie na pewno. I co zrobił Sherlock? Zapytał czy mogłabym przyjechać i pomóc.  Dobrze wiesz, ze nie tylko mogłabym, chciałam. Madrala:)Wyprawilam młodego, wrzucilam na siebie jakies stare ciuchy i po godzinie byłam na miejscu. 
Moje pierwsze miodobranie. To był dla mnie bardzo emocjonujący moment. Ale jest to tez chyba najprzymniejszy czas w kalendarzu prac pasiecznych, choć wymagajacy bardzo dużego wysilku fizycznego. Pracy było znacznie więcej. W skupieniu słuchałam, co mówi Sherlock o tym,co robić i jak. Krotkie rzeczowe informacje. Wystarczyło. 
Im więcej  dajesz od siebie tym więcej jestes w stanie dostać. "Zloty eliksir", pierwszy w tym roku, jeszcze dzis zostanie rozlany do słoików, pachnący i ciepły. Ten moment mogę sobie tylko wyobrazić, ale na samą myśl robi mi się dobrze. Pomimo wiatru pszczoły nie były aż takie złośliwe. Plastrów z miodem nie należy zabierać szybko, tak by jeszcze bardziej nie złościć  pszczół. On omiatał je delikatnie z ramek ciężkich od miodu,a ja wkladalam je do pustego i czystego korpusu. Ich praca nadal trwa, pomimo przekwitu rzepaku potrzebowały kilku dni by przetwarzyć nektar w miód. Pachnącym dymem uspokajalam je. Trzeba to robić spokojnie uważając by ramki zbyt mocno nim przesiąknęły, a na plastrach nie osiadła sadza. Ule- Bez słów szedł jeden za drugim. Nie sądziłam, że aż tak można wyłączyć myślenie o wszystkim innym. Nawet nie musieliśmy sie zabawiac rozmowami. Od czasu do czasu trochę żartów. A w przerwie...jak ja za nim tęsknię. Każda nasza wspólna chwila, kiedy pracujemy, siedzimy na łące przyglądając sie sobie śmiejąc i zartując.  Całkiem dobrze nam to wychodzi. I mialabym spędzić czas na jakims betonie, czy parku w smogu miasta. 
Tu jest raj. Tu nikt nie odwazy się podejść bliżej. Tu nikt więcej nie ma wstępu. Gdzie w takim momencie moze być lepiej. Poznajemy się, swoje możliwości. On swoje zna, moje poznaje. Skończyliśmy po 19. Przyczepa z 300 kg miodu i Sherlockiem obrala kierunek do domu i dalej praca...a ja w staruszka i w drogę powrotną,  do nauki. Jesli dam jeszcze radę. 
A w poniedziałek powtórka z rozrywki. Tylko ze ja do pracy. Zostanie mu radzić sobie samemu. 
Po 15 talefon, niemożliwe Sherlock taki silny i samowystrczalny, a jednak mnie potrzebowal. Dobrze. Lekko wkurzony, że umówiłam sie z przyjaciółką na wieczór. To był upalny dzien. A ule stoją w słońcu. W końcu zapytalam, czy chce żebym przyjechała. Oj Sherlocku z jakim trudem przechodzą Ci słowa przez gardło. Tak trudno Ci to było powiedzieć wprost. Ostatecznie nawet nie zjadłam obiadu, po drodze jakaś sucha, zimna pizzeria...no trudno. Raz nie zawsze. Wiedziałam, ze czeka nie tylko na pomoc. Na mnie tez. W końcu jak sam zauważył niezly z nas tandem. Owszem. Masz rację, bardzo zgrany. Poza tym twoje pszczoły chyba jednak mnie lubią a ja lubię je. I podoba mi się tutaj. Szczerze, trochę Ci zazdroszczę tego miejsca i tej pracy. Choćby dlatego że nic nie trzeba mówić, świeże powietrze i przyroda gdzie nie spojrzeć. 
Żadnych papierów, męczących cię ludzi. Tu wymagasz tylko od siebie dla siebie i dla nich. One Cię nie skrytykują, nie osadzą, a jeśli dać im to czego potrzebują są bardzo wdzieczne.
Tak, myślę ze masz rację w swym stwierdzeniu, ze jeśli ludzie potrafią ze sobą pracować to potrafią ze sobą funkcjonować. 
Tymczasem pora przewieźć dziewczynki w pobliże akacji.
Sherlock tez poszedł o krok do przodu. O tylu intymnych i osobistych sprawach naszego życia rozmawiamy. A jego pocałunki są takie ciepłe. Lubię kiedy mnie tuli.