31. paź, 2018

Ukołysz mnie do snu....

Pamiętasz? 11 lutego, tego "owego" dnia, kiedy mnie miałeś po raz ostatni przytulić, kiedy mnie miałeś po raz ostatni dotknąc, objąc tymi swoimi silnymi ramionami. Na tym parkingu przy autostradzie, gdy ja z niepokojem przygryzałam wargi i tak starsznie uważałam żeby mi tusz nie spłynął po policzkach. Dostałeś ode mnie sześc listów,pamiętasz?

Kochanie, od tego pamiętnego dnia , 11 lutego do lipca napisałam ich jeszcze do Ciebie siedemnaście. Dam Ci je, kiedyś. Nie proś , teraz ty poczekasz, nie pożałujesz, będą tym czymś więcej niż tylko listami do Ciebie. 

31.październik 2018r.

Listy. 
Moje wyznanie grzechu.
Mój ból. 
Moje rozczarowania, zwątpienia, rysy.
Mój Hashimto wplatany w wersy labilnie emocjonalnie kobiety 
Moja żałoba po stracie.
Mój duszący gardło uścisk 
Moje wyzwolenie.
Ucieczka z drugiej strony lustra.

Listy.
Kraina łagodności, pierwszej takiej miłości. 
Ostatniej.
Moj czas uczenia się cierpliwości.
Tęsknoty.
Listy po godzinnych z Nim rozmowach. 
Moje westchnienia.
Marzenia, dziwactwa głowy nieposkladanej
Listy bezszelestnie czytane ukradkiem  uśmiechem.
Na poduszce, w szufladzie  w pracy.
Dźwięki w słowa przelane. 

Listy 
Gorące słońce pustyni w sercu.
Igły Artkyki na skórze.
Wiatrem smagane..myśli 
Listy pełne motyli.
Kwiatów, słów zaczarowanych.
Uniesienia. 

Listy 
W domu 
Drodze 
Telefonie 
Głowie 
Sercu
Pamięci 
Niewidzialne 
Moje dłonie dotknięte papierem pachnącym 
Moje, wciąż moje do Ciebie pisane.

Listy sen oddające w posiadanie.
Bez odpowiedzi.
W ogniu spłonąć miały, przetrwały
......

28. cze, 2017