30. paź, 2018

Adrenalina ratuje życie.

Sherlocku... tak sobie myslę, czy aby na pewno wiesz co robisz ??? :)
Ty Sherlocku od rana jesteś w drodze na drugi koniec Polski, ucz się ucz. Przed Tobą również egzaminy. Tymczasem ja co nie co o twojej pasji zdań kilka napiszę… 
Melifera Apis to nikt inny jak nasza słynna pszczoła miodna. Te niewielkich rozmiarów owady tworzą całe rodziny, w których każdy ma inne zadanie do wykonania. I tak mamy Królową – Matkę, robotnice i trutnie. Na rój może się składać od 20 do nawet 100 tyś osobników. Wszyscy wiemy, że w ulu najważniejsza jest matka. Królowa, nie wiem dlaczego, ale ona jakoś szczególnie jest mi bliska, choć bardziej chyba murarka.
I od razu informacja, matka posiada żądło, ale nie skrzywdzi nikogo, używa go tylko do walki z inną matką. Dopóki tego nie wiedziałam zastanawiałam się jak to jest możliwe że pszczelarze biorą je w swoje palce. Mogą żyć do 5 lat. I to Ona zapewnia potomstwo. Taka mała wybacz za wyrażenie Sherlocku – puszczalska choć tylko raz - dla dobra rodziny ϑ jest unasienniana przez około 10-30 trutni podczas lotu godowego. Ci biedacy po stosunku umierają i spadają na ziemię. Królowa składa około 3 tysięcy jaj dziennie. Robotnice też są samicami, ale nie rozmnażają się i jest ich tysiące. Dzięki substancjom wydzielanym przez królową, każda pszczela rodzina ma pewien charakterystyczny zapach. Pozwala on robotnicom rozpoznawać członków własnej społeczności. Jeżeli w gnieździe pojawi się pszczoła z innej rodziny, może zostać zabita. Przeżyje, jeśli przyniosła nektar bądź pyłek. Zbieraczki- ich zadanie to znosić do ula nektar i pyłek kwiatowy. Żeby to zrobić pokonują mniej więcej dystans między 3 do 10 kilometrów, a podczas lotu ich skrzydła wykonują aż 11.400 tyś ruchów w ciągu minuty. Porozumiewają się tańcząc w zależności od tego jaki jest kąt padania światła słonecznego, przy pomocy tańca i dźwięków. Jeden przelot zbieraczki to odwiedzenie około 50-100 kwiatów, wracają przekazują nektar pszczołom ulowym, które robią dalej co należy. Można powiedzieć, że to właśnie dzięki nim zbieramy owoce, a owocem ich pracy jest właśnie miód. Zbieraczki wykonują 20 tyś lotów aby zebrać 1 litr surowca, z którego powstanie 150 gram miodu. Najmniej jest w rodzinie trutni, kilkaset ale są bezpieczne, gdyż nie posiadają żądła. 
Pszczela rodzina może przetrwać wiele lat ponieważ matka i robotnice mogą w ulu przezimować. Niestety zgodnie z prawami natury samce przed zimą są z ula siłą wypraszane i czeka je niechybna śmierć. Robotnice zaczynają gromadzić zapasy, a zimą nie opuszczają ula. Aktywność pszczół w tym okresie znacznie maleje. Robotnice gromadzą się w kłębie, ogrzewając się wzajemnie i utrzymując wewnątrz kłębu temperaturę 32-36 °C. 

Pamiętam jak po zimie Sherlock rozpaczał że wymarła spora część jego rodzin pszczelich i że wiele wysiłku trzeba będzie włożyć aby je wzmocnić, o tym jak należy je dokarmiać, opiekować się. Wbrew pozorom to owady, które potrafią za opiekę odwdzięczyć się jak mało kto. Sherlock dobrze to wie. One zawsze będą dla niego ważne, bo po pracy często nie wraca do domu tylko pędzi do nich. To jest miejsce do którego On nie wpuszcza nikogo. Sherlocku…
Bardzo jestem zaskoczona Twoim zaproszeniem. Dziękuję. Widzimy się w niedzielę, już wiem że zaliczę kilka użądleń, jedno na pewno choćby po to by sprawdzić czy nie jestem uczulona. Robiłam zastrzyki z morfiny to z adrenaliną też sobie poradzimy. A może wcale nie będzie to konieczne. Absolutnie się nie martwię. Raczej cieszę się z zaproszenia do wspólnej pracy i poznania Twoich opiekunek. 
Teraz główny pożytek to rzepak,za chwilę będzie akcja, potem lipa...tak mniej więcej do końca lipca... I jeśli to jet Twoja pasja, a dla Niego to coś znacznie więcej niż pasja to nic innego nie jest już tak ważne. Jest też takie powiedzenie "Pańskie oko konia tuczy"... 

19. maj, 2017