30. paź, 2018

Miała być Szkocja, ale plany się zmieniły

Marzę nieustannie o podróży do niej, 

Nie pojadę, OBIECAŁAM CI, nie zrobię tego bez ciebie. Dotrzyama słowa .

Był rok 1986 .... miałam wtedy 10 lat ...."Highlander" -  "Niemiertelny". Pamiętam ten film i oczywiście bohatera o pięknych rysach twarzy, powalajacym spojrzeniu. Opowiem jeszcze o tym co ..... jak i gdzie?

Cóż, muszę skrótem....Sherlocku mialo byc magicznie, tajemniczo i ciekawie. Troszkę pokrzyzowałeś moje plany. Wybaczam Ci jednak.  Z pewnością zaskoczeniem, milym zresztą byla dla mnie Twoja reakcja kiedy zrozumiałeś, ze młody wcale nie był ujęty w planie tej podróży. 

Dzis opowiadania nie będzie, klify, stare zamczyska i whisky muszą poczekać. Tego wieczoru Sherlock przypomniał mi, że nie trzeba byc zawsze takim silnym a łzy wzruszenia to dobro. Dziękuję Ci za przytulenie również.  Niespodziewales się, ...ja tez czasem sciagam zbroję i zaklęcia. 

O planach i Szkocji....innym razem.  Jutro? Może. Z pewnością jak zawsze bez przygotowania. 

 Dwa lata temu planowałam wypad z Wiolą do Paryża. Długo musiałam spierać się z mężem, dla którego pomysł wydawal sie zupelnie bezsensowny. "Nie pojedziesz to jest pewne, no zobaczymy jeszcze. Głupota, całkiem Ci sie w głowie pomieszalo. Skąd weźmiesz na to  pieniądze to kompletnie poroniony pomysł.  Nie możesz tak po prostu sobie wyjechać i zostawić dziecko " itd.

Dlaczego? Co on pieprzy??? 

Dlaczego ktoś kto uważał, że jestem bliska jego sercu, ktoś kto mówił, że nigdy nie da mi odejść. Ktoś, kogo pasje byly dla mnie ważne i tak bardzo dbałam by ich nigdy nie porzucał...ktoś, kto mógł dysponować czasem dla samorealizacji i spędzania go tak jak chciał...mógł powiedzieć cos takiego osobie którą kochał ?
Hmmm... oczywiście do Paryża wyjazd nie wypalił. Dziś  moje małżeństwo jest wspomnieniem, a Paryż zniknął w gęstej mgle.
Dlaczego Paryż? 
Paryż był kompromisem pomiedzy mna a Wiolą, która z powodu ograniczeń fizycznych i zdrowotnych zwyczajnie nie dałaby rady wspinać się i wędrować po górach. 

Moja Szkocja musiała poczekać. Wiele nieoczekiwanych i trudnych zdarzeń spowodowały, ze zamknelam to marzenie w sobie. 
Pewnej lutowej nocy tego roku, po kilkukodzinnej rozmowie z Sherlockiem, jednej z tych, co do ktorej nie mialabym nic przeciwko gdyby uleciały z mojej glowy...uświadomiłam sobie, ze tak na prawdę nie muszę nikogo ze sobą zabierać w miejsce do którego ciągnie mnie od lat. Życie nie stoi w miejscu, a marzenia są po to by je spełniać. Znajdą się pieniądze, odwagi mi nie brakuje i pojadę. 
W "Chińczyku" kupiłam skarbonkę , czarny marker i napisałam "Szkocja " 
Sherlocku, pamietasz? Powiedziałeś -Brawo, po ile bedziesz tam wrzucać, my zbieramy 5 i 2
Odpowiedziałam Ci wtedy - Wrzucilam w setkach.
Nigdy , poza dwoma lub trzema wyjazdami o charaktere religijnym ponad 20 lat temu , nie byłam za granicą. Nigdy nie leciałam samolotem, a jezyk angielski miałam w szkole sredniej. Nie umialam o to zawalczyć.

Hmmmm....zapisałam sie więc na lekcje, ale od razu powiedziałam nauczycielowi  czego chcę. 
Nie chce pisać i uczyc sie od poczatku. Zaczęłyśmy więc zwykle rozmowy o wszytkim, pogodzie, życiu, pracy, podróżach itd.
Moja mama juz nawet slowem sie nie odzywala kiedy powiedziałam ze lecę. Kwestia czasu na kupno biletu...
- ale jak ty sobie to wyobrażasz? Przecież nie  masz żadnego doświadczenia, język, co z noclegami...Sama????
Ona była przerażona. Ja nie. Nie myślałam o niebezpieczenstwie i ryzyku. Jednak gdzieś z tyłu głowy przelatywaly słowa, "Mała to świetny pomysł, na pewno poczujesz się fantastycznie, ale w końcu przyjdzie moment w którym bedziesz chciała sie dzielić swoją radością z drugą osobą, co zrobisz jeśli bedziesz potrzebowała pomocy....moze być różnie...."
Kilka dni temu w rozmowie z Nim zapytalam -  jak Ty to zniesiesz kiedy pojadę. "Jakoś będę musiał, w końcu jedziesz z młodym "
I tu masz, niespodzianka, otóż nie jadę z synem, planowałam wybrać się tam sama 
Po drugiej stronie słuchawki usłyszałam "O k...wa, nie mówiłaś tak, mialas jechać z synem, o nie nie ma takiej opcji, nie, nie, nie...musimy o tym porozmawiać..."
Śmiać mi się chciało, powiedziałam to pojadę z Agnieszka - "hahaha, jeszcze lepiej dwie wyglodniale Laski, nie nie nie wrocimy jeszcze do tego "
Sherlocku, klamka zapadła.  W niedzielę kupilysmy bilety i lecimy. Oczywiście bylabym bardzo szczęśliwa gdybys mi towarzyszył, ale tez rozumiem, ze teraz po prostu nie możesz niczego zaplanować na tak odległy czas. Nie martw się te 10 dni z pewnością wykorzystamy maksymalnie jak tylko to będzie możliwe. Generalnie mamy zamiar w miarę posiadanych środków  eksplorowac południową część Szkocji. Nawet noclegi w Edynburgu prawdopodobnie będziemy miały w jednym z najbezpieczniejszych miejsc 😊😊😊 nie ma to jak straż pożarna.... 
Aguś i Ja-  tandem który się tworzy, relacja oparta na zaufaniu. To będzie przygoda. Nie mogę się doczekać. Wizje przesuwają sie przez oczami.... wow....

26. kwi, 2017