30. paź, 2018

Można z tym żyć..... 23.02.2017

Przez wiele lat modliłam się do Boga.

Kimkolwiek Jesteś, gdziekolwiek Jesteś, czy to w niebie, czy moim sercu OTWÓRZ MNIE… Daj mi poczuć Miłość. Długo czekałam, aż w końcu spełniłeś moją prośbę. Zwaliłeś ją na mnie jak grom z jasnego Nieba nie oszczędzając mnie w żaden sposób. Dałeś mi wszystko, o co prosiłam, po stokroć mocniej niż sama tego pragnęłam. Mam 40 lat a mimo to czuję się jak dziecko, które mogłoby w każdym momencie odejść z tymi uczuciami, nie rozumiejąc ich, bez żalu zostawiając wszystko za sobą. To tylko kilka tygodni, a wpisały się w Małą tak mocno, że tchu brak. Chciałam biec i biec z tą Twoją – Moją miłością aż na koniec świata, którego nie ma. Jest jak gorące słońce pustyni kiedy się śmieję, jak tajemniczy ogród pomiędzy początkiem a końcem, jak największa oberwanie chmur, gdy łzy bez końca spływają co noc, co dzień a ja tonę… Wracają fantasmagorie znad morza….

I chcesz Boże, chcesz by to była moja lekcja dla mnie? Aż tak mnie kochasz???

Aż tak we mnie wierzysz?? Upadłam na kolana przed Tobą. Ani myślę dziś wstawać. Niech ten cholerny ból trwa, taki masochistyczny emocjonalny ból z powodu odrzucenia, chcę go poczuć, tak jak sięgasz po rzeczy nieznane. Chcę go doświadczyć i niech szlak, że boli jak kładzione na nagim ciele żarzące się węgle. Bez tego nigdy nie wstanę.

Dałeś mi czas na śmiech, dałeś czas na piękne rozmowy, na odrobinę bliskości, przyszedł czas wejść w otchłań. Zanurzyć się w niej i pozwolić językom złudzeń dotykać ciała i duszy bezwiednie…

Zgubiłam klucz. Chcę wrócić do mojego ogrodu, odnaleźć do niego drogę. Nie jestem na ciebie Boże zła, nie mam do ciebie żalu. Ty mnie nie zostawisz. Tego jestem pewna. Pozwól mi, pozwól mi się błąkać tak długo jak tylko będzie mi to potrzebne. Jeśli dziś mnie wyciągniesz z tych otchłani i podasz mi dłoń, nigdy dotrę do najgłębszych warstw serca.

A przecież chodzi o spokój. Daj mi czas. To też jest szczęście, kiedy świadomie chcę go przeżywać. Nie zamierzam się przed nim bronić. Nie próbuj mnie ratować. Nie chcę. Znasz mnie. Będę się z tobą kłócić i nie przekonasz mnie, dobrze to wiesz. Taką mi Duszę podarowałeś. Niepokorną, niezmiennie błądzącą. Nie martw się, czasem po prostu zamiast wstawać z tych kolan może poleżę i popatrzę na Ciebie.

Nie wstydzę się tego powiedzieć. Pokochałam. Kocham. Puszczam.