30. paź, 2018

Pierwsza sprzeczka ??? 01.01.2017

Gdybym mogła powiedzieć Tobie 
W mym szepcie usłyszałbyś Siebie 
Ale dzisiaj to wszytko tonie
Chociaż monetę ktoś rzucił na szczęście...

Jeszcze to nie jest twoja godzina
Jeszcze używać chcesz życia
I jak Meggelan w morskich podróżach 
Kosztować życia w portach...

Czy dziś jeszcze porozmawiamy? Co aż tak cię zdenerwowało? No tak wystarczy, że źle skonstruujesz wypowiedź i masz problem. Poczekam do wieczora, i tak nie ma łączności z Tobą. Muszę wrócić do domu, 
a przede mną długa droga.

Co robiłes w tym lesie???

Przejrzałam dokładnie telefon.

"A jednak mix i miasto....buźka zadzwonię o północy, mam w nosie konwenanse i czekanie na ciebie"

No pięknie - taką wiadomość wysłałam do Niego przed północą 
w Sylwestra. Ale narobiłam bałaganu. Cóż innego mógł sobie pomyśleć.  W końcu od początku mówiliśmy sobie, przestrzeń miała być. 
Cholera jasna. A przecież nie to miałam na myśli. 
" Jakbyś doczytała się wczoraj to też by ci się zrobiło przykro jak mi trochę to leżało na wątrobie"
 Chciałem tylko wiedzieć, czy dobrze zrozumiałem
Ale obiecane było,
Przestrzeń ........ 
Więc."

Przestrzeń przestrzenią ale.... nie wyobrażam sobie.  Nie po tym, jak mu za każdym razem potwierdzam, że będę grzeczna. I jeszcze sprawialo mi to przyjemność. Cholera nie rzucam słów na wiatr zwłaszcza gdy mi na kimś bardzo zależy.
 Nie w tym rzecz.... nie teraz... Jeśli masz z tym problem to powiedz mi o tym wcześniej. 
Skoro chcę i jestem przy Tobie -to jestem lojalna. Nie interesują mnie inni mężczyźni ani zabawy z tym związane. Mam swoje, a ty swoje miejsca takie tylko dla siebie samego. Czy to jest normalne....hmmmm
 Nigdy nie udało mi się zbudować takiej relacji, w której mogłabym powiedzieć chodź ze mną do końca... zawsze coś po drodze się wydarzyło z tych czy innych powodów,bywało  różnie. 
Z tylu głowy pada pytanie od Niego - czyli jak różnie?
Dokładniej tak, że gdy naprawdę mówiłam co czuję, zwykle ktoś uciekał...albo się bał...albo uważał, że to zbyt romantyczne, że świat nie jest dobry, że nie mogę być sobą, że ktoś chciał mnie zmieniać, żebym zawsze była silna....i wtedy nawet gdy nie mogłam już być czyjąś żoną.

 To jak będziemy rozmawiać? Jak mamy się poznawać? I chciałabym pojechać z Tobą w góry choćby na chwilę, a Ciebie zabrać nad to cholerne piękne morze. I trzymać cie za rękę....masz takie ciepłe dłonie.

Tymczasem Ty robisz dokładnie wszytko na odwrót.
I jeszcze jedno. Nieważne co sobie o tym pomyślisz, ale chcę żebyś to usłyszał. Jeśli pojawi się inna kobieta to zwyczajnie mnie już nigdy nie usłyszysz. Zniknę. Nie będę przeszkadzać.  I jeszcze z tym masz problem, że to takie radykalne i ze mam o tym nie mówić tylko 
się postarać. Ciekawe stwierdzenie. 
Zniknął na kolejne dwa dni.