30. paź, 2018

Spotkanie na molo 31.12.2016

„Otaczam się ciszą. Cisza jest we mnie, wypełnia mój dom, wychodzi 
z jego ścian aż do pobliskich lasów. Jest to ta sama cisza, która bierze swój początek we mnie rozchodzi się na wszystkie strony. 
W ciszy słucham, patrzę, obserwuję…Potrzebuję tej ciszy. Odkrywam ją.”

Alice Koller

Mała zawsze była nieogarnięta, miała nieład w głowie i ciągle gdzieś pędziła.

Ostanie dni roku, ostatnie godziny, a Ona zawiesiła się w rozmyślaniach o tym, że musi popędzić nad morze. Na północ. Jest sama. Choć tylu znajomych wokół, ciągle czuje się sama. Czasem cieszy się z tego, 
że nikomu nie musi nic mówić, że przeżywa to tylko w sobie, a cisza 
w niczym jej nie przeszkadza.

Kolejny sylwester samotnie spędzony w domu??? Sherlock nie przyjedzie, czy mogę mu wierzyć, że nie może? W końcu ma zobowiązania wobec rodziny, ma przyjaciół , inne plany. Wobec Małej nie ma żadnych. A ona tylko ma nadzieję, że tak po prostu miało być. A jednak tęskni. Wspomina ich wspólną noc.

W piątek późnym wieczorem tankuje samochód, pakuje to co najpotrzebniejsze. Musi uciec z tego miasta, uciec od rodziny, złapać oddech. Sama. Nie potrzebuje żadnego pozwolenia i nikogo nie będzie pytać, czy może. Rozmawiała z Olą, która w trosce o nią i chyba ze zrozumieniem zaprasza ją do siebie w tego sylwestra. W końcu godzi się przyjechać, nie może inaczej.

Obudziła się przed 4 zrobiła kawę w termos, kanapki i chwyciła w ręce kilka płyt z Kaśką Kowalską. Napisała do Niego, że w drodze szaleć nie będzie,że ma nadzieję nie zmarznąć i że słońce jej nie zawiedzie, że chce zjeść śniadanie na plaży i nie chce nikogo spotkać. On się pakuje 
i jedzie gdzieś w głuszę lasów w gronie męskim. Ciekawe, że ona w to wierzy. Nawet jeśli to nie jest prawda, po prostu wierzy.

Droga… tylko kilkaset kilometrów, ale Mała czuje podniecenie i radość. Zostawia troski. Kilka godzin spędzonych w samochodzie, wysyła mu wiadomości głosowe 
o  tym jaka czuje się szczęśliwa, że w lusterku widzi wstające słońce, że droga pusta, szeroka. Przed Świnoujściem przez chwilę zastanawia się nad zmianą kierunku. Mogłaby przecież wsiąść na prom i wyruszyć nad drugi brzeg. Ma wszystko co jej potrzebne. Nie może obiecała Oli, że przyjedzie. Nie może jej zawieść. W końcu dociera na miejsce.

Nie może się doczekać tego widoku, ani tego wiatru. Taka cisza 
i spokój. Puste uliczki, uśpione nadmorskie miasteczko zatopione we mgle.

Mała, kiedy w końcu staniesz w miejscu? Czego szukasz? Co powoduje, że tak bardzo Cię to martwi, że ciągle odchodzisz? Dzisiaj jesteś szczęśliwa. Wiesz, że On jest przy tobie. Czujesz jego obecność.

Kiedy jednak wchodzi na piasek nie może oderwać oczu 
od niekończącego się horyzontu wypełnionego bezkresnym morzem. Pomimo wiatru, który przeszywa jej ciało kieruje się na molo. Słyszy tylko fale uderzające rozbijające się o pale, mewy w powietrzu. 
W bezruchu  wciąga powietrze całymi płucami czując przy tym zawroty głowy… Stoi i patrzy w dal. Oddycha z zamkniętymi oczyma i nie myśli, nie analizuje, nie w tej chwili. W tej chwili Mała oddaje się tym falom, mewom na niebie. Łączy się z wiatrem, unosi się wraz z nim w jednym tańcu. Doświadczała już takich stanów, zawsze wtedy kiedy coś ważnego zaczynało się dziać w jej życiu, kiedy targały nią emocje tak silne, że nie umiała sobie z nimi radzić, tylko uciekała. Chciała tak bardzo odczuwać a jednocześnie bała się je przyjmować do swego serca. Nie umiała tego wyjaśnić, euforia opanowała jej ciało, zmysły. Nie była tylko pewna, skąd brały się te uczucia, gdzie było ich źródło?

Po godzinie, zziębnięta, wraca do swojej cielesnej powłoki. Do ciała, które jest dla niej świątynią. W końcu zostało jej podarowane i Mała szanuje ten dar. Oddała je w posiadanie na kilka cudownych godzin, mężczyźnie, któremu zaufała. Czeka. Kim jesteś Sherlocku? – zadaje sobie pytanie. Pięknie, pięknie się wkręciłaś w tą karuzelę. Przecież nigdy na nią nie wchodzisz, zawsze to się kończy dla ciebie źle. Wędruje pustą plażą, zbiera muszelki w końcu zatrzymuje się po kilku kilometrach, miasto zniknęło. Tyle się wydarzyło w jej życiu. Przyszedł czas, żeby pozamykać to co już za Tobą. Znajdź w sobie siłę. Masz ją Mała. Zrób to w końcu i odnajdź drogę. On jest przy Tobie, po coś się tu znalazł. 
W twojej przestrzeni. To nowy początek. Nie umiesz go jeszcze nazwać, określić. Nawet nie jesteś pewna, czy chcesz to określać, ale zaczynasz po cichu mówić. Mała zaczyna mówić o tym, że pragnie więcej, niż to co od Niego dostaje.  

Za dużo otwartych drzwi… w małym notesie zapisała kilka punktów. Otworzyła się, wylała przed Nim. Przyszedł czas rozliczeń. 
Czas, w którym pozamyka stare sprawy. Zacznie od nowa. Kolejny raz, ale już bardziej świadoma, choć z pytaniami, dojrzała by to zrobić. Odważ się. Potrafisz.  

Jeszcze tu wrócisz. To pewne, jak każdy nowy wschód słońca.

Pora wracać. Ola czeka. To będzie cudowny czas.