30. paź, 2018

Czas Jedyny Sprzymierzeniec... 30.12.2016

" Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się 
i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka 
od samego życia. Zamyka się w sobie. 

- Jan Twardowski

W tym momencie kiedy powiedział, że może dobrze by było gdyby cofnęli się tych kilka kroków wstecz...przez chwilę zamarła. Przez głowę przeszło jej kilka myśli o tym, że on jej po prostu nie chce. Nie chce już dotykać jej duszy, nie chce mówić czułymi słowami, śmiać się, żegnać nocą czekając poranka i witać z rana dzwoniąc czy pisząc. Znowu popełniła błąd.

Kolejny raz niczego się nie nauczyła. Czy ona tak musi, a może taka jest? Już to przecież przerabiała. A więc jednak. Co się stało? A może ona powinna go posłuchać. Przecież nigdy nie namawiała go by jej 
o wszystkim opowiedział.  Uszanowała fakt, że On gdzieś tam ma swoje pewnie mocno poszarpane życie. Myślała o tym, czy może powiedziała coś nie tak, a może wydała się zbyt łatwym łupem. Trochę ją to zdezorientowało. 
Następnego dnia myślała długo. On ma racje. Mówi, że nie chce jej  skrzywdzić więc lepiej trzymać emocje, uczucia na dystans. Tak....tak... dla niego jest za wcześnie by sobie pozwolić na taki stan. Może uważa, że nie ona sobie nie poradzi, a może On nie jest pewny czego oczekuje, czego pragnie. A dla niej to były dwa najpiękniejsze tygodnie. Dawno nie czuła się aż tak szczęśliwa. Doceniona. Mieli sobie tyle powiedzenia. Jak to? Jak ma to teraz wyglądać? Jakimi słowami ma do Niego mówić? Co może, a czego nie powinna? Czy może za nim tęsknić? Czy on myśli o niej…..? Może teraz jest mu lżej, kiedy ..... 
no właśnie.  O czym on myśli?

Kiedy przyjechał do niej tego wieczoru. Zaskoczył ją i cieszyła się. 
Nie zaplanowała tego, że będą się kochać.

Ona i On.

Dwoje tych to pragną być w pełni szczęśliwi, szukający swoich dróg... 
Co On musiał o niej pomyśleć? Co czuł. To nie tak miało być. 
Tak bardzo czekała na ten moment kiedy będzie się z nim kochać 
i to miało być tak intymne tak mistyczne.  Pragnęła jego obecności. Chciała tonąć w ramionach bezpiecznie i obdarować najczulszymi pocałunkami które miały znaczyć dziękuję że Jesteś. 
Wydarzyło się.... było jej cudownie.  To nie był zwykły seks. 
To było kochanie. Więc skąd ta niepewność. Mogła go zatrzymać. 

Więc zgodziła się na ten krok w tył. 
Zgodziła się choć ma 40 lat, bo zdaje sobie sprawę z własnych doświadczeń.  To jest Jego czas. Bardzo trudny. Ona to czuje. Nawet jeśli nie wie z jakimi problemami zmaga się On, to wspiera go głęboko.  Głęboko wierzy ,że On jej zaufa, ma nadzieję że On  zechce otworzyć przed nią serce.  Trudno jej i to naturalne, bo nagle musi zjechać winda trochę w dół. Poczeka...... może nie jest zbyt młoda 
i zdaje sobie sprawę z upływu czasu, ale jest mądrzejsza niż kiedyś. Nie planowała przecież że znów będzie chciała kochać.  Bo przecież kochać to dawać siebie całego. 
Jak to jest z tym uczuciem? Ona uważa po latach, że bez tej iskry nie zbuduje się nic trwałego dla czego zrobi wszytko. Więc zwalnia tempo na jego życzenie. To nie jest dla niej łatwe, ale wie że do zrobienia, 
bo o prawdziwą relację się dba. Pielęgnuje i szanuję. Ponieważ zaczęła się z nim przyjaźnić nie mając przed nim żadnych tajemnic....
...........
Rozumie, a przynajmniej bardzo się stara. On może mieć rację. 
I tłumi w sobie te emocje, bo choć przez chwilę czuł że wzleciał ponad szczyt dachu ziemi i było im na prawdę cudownie oprzytomniał. 
Nie zaprowadzi jej przecież do miejsca, którego sam jeszcze nie zna. Ponieważ czuje się przecież odpowiedzialny i musi myśleć za nich oboje.  Oczywiście przedyskutuje ten temat z Nią. I zobaczy co będzie dalej....
Jak odnajdą się te dwie dusze w tej przestrzeni? 
Ale w nowej wersji wydarzeń powinni od czegoś zacząć by wrócić 
do początku ??