30. paź, 2018

Na dnie Jeziora.... 28.12.2016

Prawie wszyscy lubią wodę, ja też ją lubię, kocham wręcz 
i jednocześnie czuję przed nią respekt.  Lubię ją dotykać, bawić się, 
a czasem zanurzyć tak głęboko, że aż nieepicznie. Wolę, gdy jest spokojna. Niczym nie zmącona. 

Podobnie jest w życiu, Każde nasze doświadczenie tworzy okazję 
do miłości. Nawet wtedy, kiedy stalowy most nagle zmienia się przenosząc na łąkę i stając się jednym z tysięcy pięknych delikatnych 
i subtelnych kwiatów. Czy to jest nasze drugie "Ja" ?

Czy mamy w sobie więcej niż jedną świadomość? Mając i żyjąc sercem staję się podatniejsza na zranienie. Ale w tym tkwi też moja siła. Próbuję to wszystko jakoś w sobie poukładać. Z jakiegoś powodu, zaczęłam to sobie uświadamiać. Dwa lata terapii, zakończenie małżeństwa, choroby i śmierć, wieczny uścisk w gardle. Świadomy człowiek zaczyna podejmować decyzje.  Osądzana o brak odpowiedzialności, rozumu, odtrącona, oskarżona zostaje sama. Sam na polu bitwy, której nie chciałam. Zostaję sama ze sobą. A kiedy już tak stoję  to nie wiem  dokąd mam iść, ale wiem że muszę ruszyć. Muszę ruszyć do przodu. Wstać i się nie poddawać. Nie oceniać tych , którzy odwrócili się od mnie, wybaczyć i kochać najbliższych, ponieważ zakorzenione w nich jest bardzo głęboko, to od czego Ja właśnie się uwalniam. W lękach i obawach postanowiłam odnaleźć odwagę. Odwagę kreowania mojego życia w relacji z innymi. Oznaczało to dla mnie tyle, że musiałam stawić czoła wielu przeciwnościom, usłyszeć na swój temat rzeczy, które bolały, których nigdy nie chciałam usłyszeć. Odsłoniłam swoją wrażliwość, otworzyłam widzenie sercem. Nie unikałam trudnych rozmów, przestałam odgrywać role wpajane 
i uczone od dziecka. Zaczęłam patrzeć na siebie i czuć do siebie miłość. Nie mylcie tego z egoizmem. Gdy trzeba rozmawiam, czasem odchodzę, milczę i obserwuję.

Odcinając się od naszego najgłębszego ja , zatracamy naszą wartość. Trzeba umieć podjąć tą rękawicę i skonfrontować ze wszystkim co było dotychczas. Ważne stały się relacje z ludźmi , nie z ich powierzchownością, tylko z ich głębszym ja i tym, co dzięki temu możemy zbudować. Nie mogę i nie mam takiego prawa aby scedować swojego życia na innego człowieka. Wciąż się uczę . Poznaję, uczę się być kobietą, którą pragnę być. Nie wstydzę się tego. Chcę być zdolna do miłości, do kochania i szanowania siebie.  To co poczuję w sobie, dam innym.

Kiedy otwierają się przed Tobą takie drzwi, to gdy jesteś gotowa zaczynasz funkcjonować na innym poziomie... Trzeba wielu doświadczeń aby przewagą rozumu i niedosytem serca nie wyrządzić sobie i innym krzywdy. Inteligencja jest bronią uzasadniającą swoje racje. Tymczasem serce ma w sobie czystość, subtelność, delikatność, intuicję i miłość. Trzeba wiele pracy żeby połączyć w jedną całość. Zastawia mnie czy to w ogóle jest możliwe...

A jednak warto zadawać sobie te pytania, nie oczekując, że dostaniesz wszystkie na wszystkie odpowiedzi...