30. paź, 2018

Co ma się rozwinąć, to się rozwinie 27.12.2016

Co ma się rozwinąć to się rozwinie. 
Intensywność wrażeń i odczuwanie zawsze były moim słabym punktem. Nie warto  z tym walczyć, ani myślę zmieniać. Taka jestem, taka  konstrukcja.  Nie jest to słaby most z desek związanych linami. To silny stalowy most, złożony z tysiąca śrub, połączeń i zespawany w taki sposób, że nie zerwie się przy huraganie. I w tym  momencie pojawia się  jeden problem
Może się jednak zdarzyć, że nie wytrzyma, ponieważ rozpadając się,  trudno go będzie poskładać na nowo. Gdy wpadnie do rzeki zatonie 
w przeciwieństwie do drewnianych desek. 

Tym, co bardzo mi się podoba w naszej relacji jest to, że ja mówię 
a On słucha. Bardzo uważnie  to robi. A ja potrafię naprawdę zmęczyć. Prawdopodobieństwo, że Sherlock jest w podobny sposób zakręcony, wydaje mi się dość spore. W tym momencie jest to jeszcze nieistotne. Taka wymiana może wydawać się dziwna. Nie zmienia to jednak faktu, że każde z nas odgrywa rolę na scenie zwanej życiem i wzajemnie 
się przy tym uczymy o sobie. 
Swoisty flow...dla czystej satysfakcji.

On nic nie musi. 
Niestety ja zaczynam się orientować, ze chcę więcej. Oczekiwania. 
Jak ja nie lubię tego słowa. Wróć. To niewłaściwe wyrażenie. Ja pragnę więcej i to już jest poważna sprawa.  
O ile oczekiwania wynikają z naszych potrzeb, o tyle pragnienie wypływa z głębi mojego wnętrza i oznacza - daję, chcę się dzielić, ofiarowuję. Nie zwracam uwagi na migającą czerwoną lampkę.....było zawieszenie broni:)

Dość rozmyślań. Pora wracać do papierów i bezlitosnych przepisów zalewających moje biurko. Jeszcze kawa. Kawa musi być zawsze...mocna czarna parzona z trzech czubatych łyżeczek. Bez cukru i bez mleka, gęsta jak smoła. Taka moja. 
Spoglądam na telefon ukradkiem yhmmmm - Sherlock.....gdzie żeś Ty bywał???
Czy jest sens się nad tym zastanawiać?  Szanowny Pan Sherlock tak ma. Znika kiedy ma na to ochotę.  Na początku bardzo się tym przejmowałam...nabrałam dystansu, w  co możecie wierzyć lub nie, nie jest ani łatwe, nie jest przyjemne i wcale mi się nie podoba.  Oczywiście martwię się, czy nic mu się nie stało-normalne, ludzkie. 
Po prostu. 
To nie zmienia faktu, że znika. 
Kim jest Sherlock? Nie wiem, wiem tylko tyle ile chce mi powiedzieć.  
Kiedy znowu się spotkamy? 
Nie wiem?
Jego działania są bardzo spontaniczne.  
Miło się jednak przytulać do tej duszy. 

Pachnie, jak pięknie pachnie kawą... :)
Yhmmmm, a jednak znów porozmawiamy.... odrywając się 
od rzeczywistości , może nawet nieprzyzwoicie i bez całej tej pruderii.
Mężczyzna który mówi, że są inne kolory niż tylko biały i czarny, że 
są jeszcze szarości. 
Ciekawe. A może tylko chcą w to wierzyć? Sherlocku?

Nie mogę pozwolić sobie na brak relfeksji. Bez niej nie mogłabym konfrontować ze swoją pustką, ze swoją niepełnością.