30. paź, 2018

Atrakcyjność 25.12.2016

W swojej dwudziestoletniej pracy zawodowej z mężczyznami zwyczajnie przestałam funkcjonować jako stuprocentowa kobieta i to dosłownie. Odkąd pamiętam relacje z damsko-męskie przeważnie sprowadzałam do czysto koleżeńskich i nie szczególnie mi to przeszkadzało. Zostawałam kumplem.
Glany, podkoszulek i skóra. Mój ulubiony zestaw o poranku, popołudniu i wieczorem. Straszna nuda. Kolorowe były sukienki. Na szczęście moja praca nie wymagała ode mnie szpilek, garsonek i lekko czerwonej szminki na ustach.
Lubiłam te moje glany i hippisowskie sukienki. 
Troszkę lat upłynęło. Sentyment pozostał, awans bardziej zobowiązał, ale po pracy, gdy tylko przekraczam swoją sypialnię zrzucam z siebie 
tą nielubianą przeze mnie sztywność, zrzucam stanik i zmykam makijaż. Szybki prysznic, wiśniowy balsam do ciała a w dłoni migdały;)
Nie interesowała i nadal nie interesuje mnie moda i trendy. Lubię luz. Lubię czuć kolor, tkaninę i mieć możliwość wykonania różnych czynności, więc ubranie ma być wygodne i już. O butach nie wspomnę, do dzisiaj unikam szpilek. Zestaw podróżny zawsze przygotowany gdy 
z dziewczynami wybieramy się do „lepszego” miejsca niż moje kochane rockowe kluby. Staram się czasem spełnić ich prośbę i mam przy tym trochę zabawy.

No i teraz będzie zabawnie. Ola. 
Perfekcjonistka. Zna wszystkie aktualnie panujące trendy. Bez szpilek nie wyjdzie za bramę ogrodu. Sobota Oli to wszystkie możliwe zabiegi. Włosy. Dłonie. Twarz. Kilka godzin. Makijaż? Musi być. Dopasowany 
do pory dnia i sytuacji. 
Moja sobota to mycie okien, sprzątanie i leniuchowanie choćby 
z książką. Wypad za miasto. Ola u mnie to sprawa wymagająca. 
Na szczęcie dajemy radę. Nie mogła mnie zmusić do make-up... 
nie przekonała mnie nawet tym że nigdy nie wiem kiedy spotkam swojego największego wroga. Hahaha....Olu ja nie mam wrogów.

Moja atrakcyjność to moja naturalność. Zdaje sobie sprawę 
z przebywających zmarszczek, ale to głównie od śmiechu. Dobrze od papierochów też. Skończę z nimi jak skończę studia....to tylko niecałe pół roku.
Tak, podobam się mężczyznom. W moim otoczeniu są głównie oni. Więc czasem zdarzają się mi różne sytuacje. Niejednokrotnie próbowano mnie poderwać.
Nie. Raczej unikałam intymnych spotkań.
W bajdurzeniu przyjemne jest to, że nie czuje się zobowiązana, a jeśli mój rozmówca jest inteligentny, to już jest wystarczająca przyjemność.

Otwartość umysłu, brak skrępowania nawiązania rozmowy, więc może powinnam dać się ponieść chwili. Może nawet nie poczuję swojego sumienia. Znam kobiety, które twierdzą, że to jest do zrobienia. 
Mała, jakie sumienie? Jesteś wolnym człowiekiem i możesz robić 
co tylko chcesz, z kim chcesz i kiedy chcesz.....
Po prostu żyć nie umierać. Brawo. 
Wolność. Cudowna. Sama mogę określać granice. 
Nie o takiej wolności marzę. Nie tak ją sobie wyobrażam. Zasmakowałam, ale to nie moja bajka. Niech każdy ma taką wolność jaką sobie chce. Szanuję to i rozumiem.

Zatem atrakcyjność nie sprowadza się jedynie do naszego wyglądu zewnętrznego. Do naszej fizyczności. Jeśli kogoś poznajemy zwracamy uwagę na to czy ktoś jest zadbany, ogolony, jak długie nogi ma może nawet ważne jakie ma dłonie.
Atrakcyjność zaczyna się w tobie, we mnie, w nim w środku. 
On dostrzegł ją we mnie. W mojej głowie. W słowach połączonych 
z dotykiem. 
W ciszy. W tekstach utworów muzycznych od klasyki, rocka, poezji śpiewanej...
Gdy mówi do mnie - Najbardziej seksowną częścią ciała kobiety jest jej mózg. Twoja inteligencja i to jak łapiesz w lot moje przemycane dwuznaczności. Nie każda dama ma tak lekki umysł. To bardzo cenna cecha - jest mi na prawdę bardzo przyjemnie.

On jest równie atrakcyjny. I bardzo dobrze o tym wie.

Wolność to stan ducha. Stan serca.
A seks Oczywiście seks jest zdrowy. 
Do tego tematu jeszcze powrócę. To zupełnie inne wymiary. 
Z pewnością się jeszcze do nich odniosę w innym czasie