30. paź, 2018

Dopełnienie 20.12.2016

Ona widzi w nim zwierciadło, w którym odbija się to, co najpiękniejsze. Są częścią siebie,  bo bez tego życie kuleje, a sens istnienia się zaciera i traci barwy. Są tym, co ujawnia prawdę o ich głębi, bez względu na to czy sobie to do końca uświadamiają, czy  też nie. Są przyjaciółmi  wracającymi z najdalszych podróży i trzymający się za rękę w ciemnościach pełnych zwątpienia, przerażenia 
i zagubienia. Są drogowskazem i drogą, po której czasem błądzą,  wędrują i odnajdują siebie.

Zastanawiam, czy to w ogóle jest możliwe? Czy to się dzieje naprawdę i kiedy nastąpi koniec. 
Flirtowanie z mężczyzną nie należy do skomplikowanych czynności, 
a już na pewno nie sprawiało  mi nigdy problemu. Problemem zwykle był brak w otoczeniu ciekawego egzemplarza tego gatunku. I w tym momencie przepraszam prawdziwych mężczyzn za to porównanie  Choćby nie wiem jak piękny  uśmiech posiadał, mięśnie ze stali 
i atrakcyjność fizyczną, wystarczyło aby otworzył  usta i cały czar pryśnie - i ja też. 

Od samego początku wiedzieliśmy, że oboje mamy sobie dużo 
do zaoferowania. Obojgu potrzebne było jak sam trafnie określił - DOPEŁNIENIA. Pisze, że tego pragnie. Cholera. Nie wierzę we własne szczęście. A jednak jest codziennie, kilka razy dziennie i nocą. 
Nagrywa się  śpiewając piosenki. To takie urocze. Z nim się nie  flirtuje.  Z Nim jest  inaczej. To magia słów, dźwięków, szelestów. Choć dzielą nas kilometry odczuwamy siebie wzajemnie.  Trudno to nawet opisać słowami. Cały czas słucha, zadaje wiele pytań, dyskutuje. Interesuje Go wszytko co robię, co robiłam, co czułam. To zupełnie inna relacja.
 Chyba się od niego uzależniłam. Jest mi coraz bliższy. Nie krytykuje mnie, ale zbiera informacje, analizuje. Powtarza tylko w kółko "Bądź grzeczna". 
Przecież jestem. Jestem tu dla niego. Czy on tego nie widzi?  I tak nagrywa i śpiewa,  a ja piszę do niego listy. Obiecałam. Sprawia mi to przyjemność, zawsze lubiłam pisać listy.
Zaczynam za nim tęsknić. Jest w mojej głowie, sercu, w  każdej komórce mojego ciała. Zajmuje dość znaczną przestrzeń i zdając sobie z tego sprawę.
Może się nawet zakochałam. Nic o nim nie wiem i jeszcze niewiele mnie to obchodzi. Powtórka z rozrywki jak ostatnio? Znowu to moje ego....
Cholera. O czym ja mówię? Marek rozmawiał ze mną tylko kiedy mnie widział
Jednym słowem - rzadko. 
On rozmawia ze mną codziennie. Chociaż niewiele Jego samego jest w tych rozmowach. Czuję to. Intuicyjnie czuję, że nie chce się ze mną dzielić. Chce słuchać. No dobrze. Nie przeszkadza mi to. Nauczyłam się w ciągu ostatnich kilku lat jednej rzeczy. Przyjęłam założenie, że nie przeszłość a teraźniejszość mówi nam jakimi ludźmi jesteśmy. 15 grudnia, On jak czysta karta po prostu się pojawił.  Co z tego wyniknie? Pojęcia nie mam.....

Ja- Mała , musiałam zawsze wszytko wiedzieć. Czułam się silniejszą, mając świadomość tego, co o mnie otacza. W moim chaosie zawsze wiem, gdzie co się znajduje i czego dotyczy. Nawet nad bałaganem mam kontrolę. On mnie nadal trzymał na dystans…. Co ty sobie myślisz??? Mnie tym nie zniechęci. Mnie to w Nim pociąga. 
No właśnie. Kontrola.  Przestałam się kontrolować, szlak trafił obietnice i znowu wpadłam w pajęczynę uczuć. Jeszcze nie wpadam 
w panikę, więc po co te pytania?
 Ustaliliśmy, że nie ubieramy tego w żadne ramy. To samotny wilk sam decyduje. A ja nie mam pojęcia, którymi ścieżkami podąża, co jest 
za nim i co przed nim. Nie zadaję więc pytań. 
Chcę się tylko przytulać.

 Kiedy Go zobaczę????

W pamięci odtwarza mi się film z ciemnej ulicy, wracają smaki, zapachy, budzą się zmysły. 
Idą święta. A mi tak dobrze w moim domu bez tego całego świętowania. Potrzebuję się stąd wyrwać. Muszę albo zwariuję.