Oto jest największa na świecie spowiedź.....

6. cze, 2017

Zachęcamy z Jagą do praktycznego szkolenia z KPP( dla nie wtajemniczonych Kwalifikowana Pomoc Przedmedyczna) ta wiedza jest bezcenna dla nas samych, naszych najbliższych i każdego komu możemy pomóc. Dzięki tej wiedzy możecie teraz z taką przyjemnością czytać strofy Jagi, która przeprowadzając auto diagnozę uniknęła paskudnych następstw udaru. Warto.
Przedstawiam naszych przyjaciół i mentorów z grupy EMS chłopaki szwietnie szkolą i nie na jednej misji byli do zobaczenia na następnej certyfikacji lub na strzelnicy.
Jaga chciała żebym nie poruszał tego tematu, ale niektórzy chyba sprawdzają Naszą wzajemną lojalność pozwalając sobie na niewybredne uwagi czy propozycje. Jako że uważam Jagę za mentalnego LWA a raczej Lwicę zacytuję stare afrykańskie przysłowie:
" LEW NIGDY SIĘ NIE ODWRACA GDY PIES SZCZEKA".
a na podsumowanie tak na przyszłość warto rozważyć stare zasady sztuki wojennej: "Niech nie wszczyna bitwy ten co wie że nie wygra wojny.

6. cze, 2017

Skończyłem pracę po 24.00 i po prostu zapaliłem smużkę dymu i zacząłem słuchać i od końca do początku to melodia która najlepiej pamiętam z dzieciństwa od tego wszystko się zaczęło i tak też chcę pożegnać cię Tato choć i tak jesteś ze mną za każdym razem gdy zaglądam do "dziewczynek" na pasiece bądź spokojny u nich już wszystko dobrze ale takiej zimy nie było od kilkunastu lat. Te dwa lata samotnego pszczelarzenia dały w kość ale dały też sporo radości i satysfakcji. Myślę, że nie masz mi za złe, że pokombinowałem i wprowadziłem kilka zmian. Przecież wiesz, że zawsze chodziłem swoimi ścieżkami na przekór wszystkim i wszystkiemu.
Nasza relacja zawsze była obciążona moim przemożnym pragnieniem - dorównać Twojemu ideałowi Pamiętasz kiedy jako jedyna osoba w szkole zdałem maturę z polskiego na 5 i byłem zwolniony z ustnego byłem taki dumny, że cię" pobiłem" choć wolałbyś żeby to była matematyka ale cóż przecież szykowałem się do egzaminów na PWST we Wrocławiu na co mi matma. I to był pierwszy raz kiedy marzenia zderzają się z rzeczywistością Papiery z teatralnej przeniosłem na Politechnikę to była pierwsza poważna decyzja w moim życiu i wcale jej nie żałuję zastanawiam się tylko jak by mi poszło Tato.....Moi koledzy którzy ze mną grywali na deskach amatorskich teatrów święcą triumfy.... nic już nic ciekawi mnie jedynie jak by mi poszło....
Dobranoc Tato.
Dobranoc Mój Milczący Aniele Kochana Córeczko.
Dobranoc Jaguś dziś i jutro ważny dzień dużo zależy od tego jak pójdą ci egzaminy.
Ale co ja mówię ty prymusie zdasz celująco wiem to na pewno.
Dobranoc Kochani...

28. maj, 2017

J.

Nigdy nie zawierałem kompromisów
Nigdy nie ulegałem, tak więc
Przyjmowałem każde wyzwanie w moim życiu
Nigdy nie błądziłem na ślepo
Kieruje mną głód, tak więc
Smakuję każdą kroplę, każdą minutę, w której żyję

Pozwól pustce pozostać w tyle!

Więc na co czekasz?
Powiedz mi, na co czekasz
Nie stój bezczynnie i nie zaprzeczaj
Więc na co czekasz?
Powiedz mi na co czekasz
Znajdź nowy grunt i staw mu czoła
Nie pozwól światu z zewnątrz
Zapędzić cię do rogu w samotności
Więc na co czekasz?
Powiedz mi na co czekasz
Niech wszyscy będą świadomi

Nie pozwól im się osłabić
Twoje marzenia nigdy nie zostaną skradzione
Nie zostawiaj ich w stagnacji, gnijących na winorośli
Pożegnaj się z każdym, kto próbuje
Wykrwawić cię do sucha, pokażesz im
Że pobłogosławiono cię nieskończonymi zasobami

Pozwól pustce pozostać w tyle!

13. maj, 2017

Spowiedź chuligana
Sergiusz Jesienin

Nie każdy mógł się wysłowić
Nie każdemu dane jest jabłkiem
Spadać na cudze kolana.

Oto jest największa na świecie spowiedź –
Spowiedź ostatniego chuligana.

Ja umyślnie się nigdy nie czeszę
I głowę noszę w wietrze rozchwianą, jak świeca.
Waszych dusz bezsilną jesień
Przyjemnie mi w ciemnościach wam oświecić.
Przyjemnie mi, kiedy przekleństwa kamień
Dosięga mnie jak grad i chce mnie zwalić z nóg.
Ja tylko mocniej ściskam znów rękami
Rozkołysanych włosów moich stóg.

Jak dobrze wtedy wspomnieć tak ukradkiem
Zarosły staw i dni dzieciństwa pierwsze,
Że gdzieś w dalekiej wsi są ojciec mój i matka,
Co mają gdzieś najlepsze moje wiersze.
Dla których drogim był jak pole i łan,
Jak wietrzyk, co od pól wiosennych rankiem mży,
Oni by przyszli zadźgać was widłami
Za każdy wasz rzucony we mnie krzyk.

Biedni, biedni wieśniacy!
Już na pownoście nic nie urośli,
Zawsze jeszcze ryjecie się w ziemi jak krety.
O, gdybyście zrozumieli,
Że syn wasz jest w Rosji
Największym poetą!

Małoście to o życie jego kiedyś zadrżeli,
Gdy bosymi nogami kałuże jesienne wycierał?
A dziś on chodzi w cylindrze
I wydłużonych lakierach.

Ale mieszka w nim wiejski krzykacz,
Co przyczaił się tylko i czeka.
Każdej krowie z szyldu rzeźnika
On kłania się jeszcze z daleka.
I spotkawszy dorożkarza na placu,
Wspominając woń gnoju od pól im dren,
Gotów ogon nieść każdej klaczy,
Jak weselnej sukni tren.

Ja kocham ziemię.
Ja bardzo kocham ziemię!
Choć jest w niej smutek głęboki jak staw,
Miłe mi są zbrudzone mordy świń i źle mi,
Gdy nie słyszę, jak nocą dzwonią chóry żab.
Jak chory jestem na wspomnienia dziecka,
Kwietniowych zmierzchów wciąż śni mi się woń i kurz.

Jakby się pogrzać w kucki u przypiecka
Przykucnąć klon przed smolną watra zórz.
O, iłem jajek na nim w gniazdach wronich,
Wdrapując się po sękach, niegdyś kradł.
Czy taki sam on dziś poważny i zielony?
I czy, jak dawniej, wieczorami gra?

A ty, kochany
Wierny, stary psie?!
Na starość ślepy stałeś się i chory
I grzejesz się na progu całe dnie,
Nie wiedząc już, gdzie chlew i gdzie obory,
O, jak mi drogie są dziś wasze psoty,
Gdy chleb od matki wyżebrany długo
Do spółki jedliśmy pod płotem,
Nie brzydząc się zupełnie jeden drugim.

Jam wciąż ten sam.
Sercem jam wciąż ten sam,
Jak chabry w życie kwitną oczy hoże.
Ścieląc dziś słów złocące się rogoże,
Chciałbym powiedzieć cos tkliwego wam.

Dobranoc!
Wszystkim wam dobranoc, mili!
Zapomniane na murawie zmierzchu kosy moknś
Chce mi się tak bardzo w tej chwili
Osiusiać księżyc przez okno.

Błękitny zmierz, błękitny w rozpływie linii.
W taki błękit i umierać lekko.

Więc i cóż, że wyglądam jak cynik,
Co przyczepił do zadka reflektor.
Stary, dobry Pegazie mój, śpisz?
Mnie – ż potrzebny twój męski kłus?
Ja przyszedłem, surowy mistrz,
Sławić szczury i karpi plusk.
Głowa moja, jak Sierpień flag,
Sączy wina burzliwych włosów strumień niemy.

Ja chcę być żółtym żaglem
W tę stronę, dokąd płyniemy.


JAGA