25. paź, 2018

Cii.... Sza....

Chciałam opisać to co w moim życiu stało się czymś magicznym, to o czym marzy każda kobieta. Chciałam i pokazałam moje uczucie niedowierzania, świata wypełnionego po brzegi tak mocnym ładunkiem, że z ledwością dźwigałam  ten bagaż. Chciałam i udało mi się choć troszkę tak sprowokować Sherlocka, bo ciężko mu było otworzyć się na świat uczuć. Dostałam to czego tak bardzo pragnęła moja dusza. Ale żyjemy w realnym świecie, runął świat oddanych przyjaciółek, Sherlock przestał pisać a ja…? To co było jeziorem zamknęłam,schowałam w bezpieczne miejsce. Może na zawsze a może tylko na jakiś czas.

Świat wokół nas się zmienił, my nadal podążamy razem, a żar między nam przybrał jesienne ciepłe barwy . Przechodzimy kolejne etapy, niektórych się nie doczekałam i już nie doczekam. Z tą samą miłością patrzę na Niego i uściskiem w żołądku gdy nie mogę mu pomóc. Nie opuściłam jeziora, jest we mnie bardzo głęboko. Kocham z całego serca, ale nie mogę oczekiwać że Sherlock odda tym samym. Bardzo za nim tęsknię,próbuję zrozumieć i tłumaczyć sobie że czasem może być inaczej niż byśmy tego chcieli. I tylko serce wciąż uparcie i nie tak skrycie, ono wciąż chce brać i dawać więcej. A życie, jak to  życie nie daje za wygraną…

                                                Mała