20. lip, 2017

Dzień Drugi / Trzeci

Ti amo zacumowane w marinie Świnoujście nie jest tak nowoczesna jak w Kamieniu Pomorskim ale ma swój klimat. Jej równoległe usytuowanie do głównego toru portu pasażerskiego i cargo daje niesamowite wrażenie. Przed minutą mijał nas prom o rozmiarach kilkupiętrowego wieżowca. Opłaciliśmy miejsce i ruszyliśmy na zasłużony posiłek. Sandacz i zimny browar Boże jak to smakuje. Zwiedziliśmy przeprawę promową oraz port. Wszystko odrestaurowane i czyste.
Bandery sąsiadów mówią same za siebie nasze okna na Bałtyk są naszą najlepszą reklamą mieliśmy problem żeby zacumować bo choć Ti ma 10,5 m ciężko się wcisnąć w środku sezonu na tak uczęszczaną marinę. Zbliża się wieczór. Na falbanku czyli nabrzeżu spacerowicze, żeglarze, spokój. Morze tak jak góry uczą pokory i spokoju nie ma tu miejsca na błędy. Jeśli je popełnisz możesz srogo za nie zapłacić.
Zostawiam towarzysza i idę na zachód słońca koło słynnego wiatraka tak naprawdę to sygnalizator, króry wraz z innym białym tworzą azymut podejścia do portu jak na pasie startowym na lotnisku. Te dwa znaki kiedy znajdą się w linii prostej pokrywają się i wyznaczają idealnie środek toru wejścia bezpiecznego do portu. Idę nabrzeżem zmieniającym się z betonowego na dziką bindugę. Młodzi bawią się przy ogniskach. Gitary, śpiew, ciepła noc. Zachód piękny ale komary nie pozwalają zostać choć chwilę dłużej. Mała szkoda że cię tu nie ma. Wracam ale inną drogą. Koło fortu znajduje się restauracja Prochownia. Dźwięki jakie mnie dobiegły możecie usłyszeć powyżej. Zasłuchałem się i nie mogłem odmówić sobie dobrej kawy. Usłyszałem, że "już zamykamy" ale z tyłu odezwał się głos właściciela, że wprawdzie z kuchni nic już nie wydają ale kawa a i owszem. Odwzajemniłem się uwagą o dobrym guście i subtelnej muzyce podkreślającej nastrój tego miejsca. Spotkała mnie niespodzianka do kawy otrzymałem miły gratis ciasto cytrynowo ananasowe naprawdę pyszne o kawie nie wspomnę.
Trwało to może pół godziny ale chyba właśnie takie przypadkowe i spontaniczne gesty najbardziej zapadają w pamięć. Na pewno ich jeszcze odwiedzimy mam nadzieję z Jagą.
Chwila spaceru zadrzewioną aleją i jestem na jachcie. Rozmawiamy o jutrzejszym dniu nawigacji, pogodzie. Jeszcze dwa piwa i oddaję się w objęcia Morfeusza. łysy świeci. Jaga go lubi ja nie koniecznie ale mam do ciebie prośbę ucałuj ją ode mnie. Pewnie teraz patrzy na Ciebie. Dobranoc. ;-)