17. lip, 2017

Dzień drugi

Nadszedł ten dzień. Poranek słoneczny i lekka bryza. Zapowiada się spokojne żeglowanie. Marina w Kamieniu Pomorskim aż pachnie nowością, sporo bander sąsiadów Niemców, Duńczyków czy Szwedów. Naprawdę widać, że my Polacy potrafimy robić piękne rzeczy. i najważniejsze nie mamy się czego wstydzić.
Po porannej Toalecie okazało się że czas nas nagli i pośpiesznie musimy wyjść z mariny. Tor wodny na Dziwnów jest ciasny i nie wybacza zejścia z kursu od boi przekonałem się o tym boleśnie w drodze powrotnej. Ale o tym później. W Dziwnowie niestety nie zdążyliśmy na otwarcie mostu zwodzonego o 10.00 i szukaliśmy gdzieby przycupnąć aż do 12.00 Na szczęście okazało się że wycieczkowiec zebrał ekipę turystów i szykuje się do odbicia od nabrzeża. Niewiele myśląc rzut oka na most i rura przez przesmyk jeszcze tylko meldunek w kapitanacie prze UKF-kę i wypływamy. Radość wielka ale tylko na chwilę okazało się że fał grota przy ostatnim sztormie zawinął się za reflektor radaru. A prościej rzecz ujmując nie postawimy głównego żagla. na maszt wejść raczej się nie da a winda żadnego z nas nie uniesie.
Więc pozostaje rzut do celu za 5 razem udało się przerzucić linę przez sailing i wytargać fał. UFFF. W innym przypadku powrót do portu i 2 godz w plecy. Żagle nabrały wiatru i obraliśmy kierunek na Świnoujście. Nie wiem czy to nerwy, czy zmiana klimatu w każdym bądź razie kolega zaproponował pierwszą wachtę. Cóż długa to była wachta i moja drzemka. Obudziłem się i zobaczyłem naszą chlubę czyli Gazoport w Świnoujściu. Czyli 2/3 drogi przespałem ale uwierzcie mi ból głowy i przypływ energii natychmiastowe. Uznałem, że na manewry przyjdzie czas jutro a dziś poznanie nawigacji, plotera, autopilota, i całej "awioniki jachtu". Zbliżyliśmy się na ok 2mM a tu u wejścia do portu ruch jak w Rzymie. W ciągu 30 min 8 statków przeszło przez główki portu. Udało się żagle sklarowane wchodzimy do portu. Pamiętam ten zapach z dzieciństwa z Kołobrzegu. Zapachy i dźwięki ile są wstanie nam przypomnieć. Chyba nawet Jaga napisała na ten temat parę strof.
Co rano o 6.00 wychodziłem z Babcią do portu oglądać wychodzące w morze statki. Takie rzeczy zostają w głowie na zawsze.